Spotting, czyli podglądanie samolotów

Autor: Aleksandra Dunajska

Data publikacji: 30.07.2010 16:13

Liczba odwiedzin: 3643

Tagi: spotting, samoloty lubelszczyzna, kurierlubelski.pl, inne lotniska

Jak najszybciej dostać się z Włoch do Korei, z Azji do USA, z Bliskiego Wschodu do Londynu? Najlepiej samolotem przez... Lublin. To nad naszym miastem krzyżują się trzy ważne drogi powietrzne. Tym, którzy w to nie wierzą, spotterzy, czyli osoby śledzące trasy przelotów samolotów, pokazują zdjęcia.

Jak najszybciej dostać się z Włoch do Korei, z Azji do USA, z Bliskiego Wschodu do Londynu? Najlepiej samolotem przez... Lublin. To nad naszym miastem krzyżują się trzy ważne drogi powietrzne. Tym, którzy w to nie wierzą, spotterzy, czyli osoby śledzące trasy przelotów samolotów, pokazują zdjęcia.

29 lipca 2008 roku, godzina 4.51. Dariusz siedzi przed swoim domem pod Lublinem i obserwuje ruch lotniczy – robi zdjęcie samolotu na tle Księżyca. Dokładnie wie, że to nie byle jaka maszyna, ale boeing 747 linii Malezja Airlines lecący z Kuala Lumpur w Malezji do Londynu.

Mniej więcej w tym samym czasie na balkonie lubelskiego mieszkania Paweł także spogląda w niebo. Wyczekuje airbusa A 380, największego samolotu pasażerskiego na świecie, który od 18 marca lata w barwach Singapore Airlines.

Kurier Lubelski: Spotting, czyli podglądanie samolotów
 
Kurier Lubelski: Spotting, czyli podglądanie samolotów
fot. KurierLubelski


Fryzyjka (pseudonim z internetowego forum dla spotterów) jeszcze śpi, bo rano biegnie do pracy. Ale po południu pójdzie z psem na spacer i na pewno weźmie ze sobą aparat. Ma nadzieję, że uda się sfotografować jej ulubionego airbusa 346 Virgin Atlantic Airways.

Po co to robią? Taka pasja.

Hobby jak każde inne

Dariusz samolotami zainteresował się jakieś 15 lat temu. Pracował pod Frankfurtem nad Menem, niedaleko lotniska i dzięki temu mógł obserwować maszyny z bliska. Połknął bakcyla. Kiedy wrócił do Polski zatęsknił za latającymi olbrzymami, więc zaczął oglądać samoloty za pośrednictwem sprzętu optycznego.

Paweł o lotach zaczął rozmyślać... w powietrzu. Kiedy przemieszczał się kilka kilometrów nad ziemią, zastanawiał się, jak wytyczane są trasy samolotów, dlaczego poruszają się tą, a nie inną drogą. To było półtora roku temu i do dziś odpowiadanie na te pytania go nie znudziło.

U Fryzyjki zaczęło się przypadkowo. – Byłam w lubelskim skansenie, zobaczyłam samolot na niebie i chciałam
<br>
sprawdzić możliwości mojego aparatu – wspomina. Spotterzy „szpiegują” samoloty w różny sposób. Ich sprzęt stanowią lornety, lunety, teleskopy. Niektórzy (najczęściej bogaci spotterzy z zagranicy) stosują urządzenie, tzw. Real Time Wirtual Radar, które dzięki podłączeniu do komputera odbiera zaszyfrowane sygnały z transponderów samolotów. Pozwala to obserwować na ekranie komputera, jaki jest w danej chwili – w promieniu 400 km – ruch na niebie. – To dzięki temu w internecie można podglądać ruch lotniczy. Spotterzy posługują się też skanerami pozwalającymi odbierać depesze Acards – tłumaczy Dariusz.

Kurier Lubelski: Spotting, czyli podglądanie samolotów
 
Kurier Lubelski: Spotting, czyli podglądanie samolotów
fot. KurierLubelski


Najkrócej przez Lublin

Nad Lublinem przebiegają trzy ważne drogi powietrzne. Pierwsza – UL 980 – prowadzi z Azji do Europy, najczęściej do Londynu, oraz dalej – do Stanów Zjednoczonych. Tutaj można zobaczyć również samoloty z odległej Australii z charakterystycznym kangurem na ogonie. Trasa druga to UM 860, po której poruszają się samoloty z Bliskiego Wschodu do Europy i Ameryki Północnej. – Samoloty linii Continental, Delta, American Airlines i United Airlines widujemy prawie codziennie. Nie bez powodu spotterzy nazywają Lublin „amerykańskim miastem” – wyjaśnia Dariusz. Trzecią drogę – UL 999 – wykorzystują m.in. maszyny z Włoch czy Austrii kierujące się na północny wschód, do Japonii, Korei czy Chin.

– Takie ułożenie korytarzy nad Lublinem jest bardzo cenne, bo większość tych maszyn w ogóle w Polsce nie ląduje. Trudno byłoby je więc zobaczyć inaczej niż na niebie – wyjaśnia Paweł.

Najlepsze warunki do obserwacji i fotografowania są wcześnie rano. Dlatego Dariusz wstaje o 4, żeby móc przed wyjściem do pracy trochę pooglądać. – Leci wtedy cała armada najcięższych maszyn, często grupami po dwie, cztery sztuki – zachwyca się Dariusz.

Nie zawsze łatwo znaleźć czas na „bujanie w obłokach”. Fryzyjka przyznaje, że jeszcze rok temu, kiedy studiowała, mogła bardziej poświęcać się swojej pasji. Dziś pracuje i jest nieco trudniej. – Robię jednak co mogę. Zwykle fotografuję po południu, chociaż czasami także w pracy uda mi się pstryknąć kilka fotek – mówi dziewczyna.

Piękny garbik i adrenalina

Tak jak miłośnicy kwiatów mają swoje ulubione odmiany i gatunki, tak spotterzy mają maszyny, które szczególnie cenią. Faworytem Pawła jest boeing 747 Malezja Airlines, na którym pomalowane są kwiaty hibiskusa. – O nim trzeba już niestety mówić w czasie przeszłym, ponieważ obydwa istniejące egzemplarze, ze względów ekonomicznych, nie latają. Teraz szczególnie interesuje mnie antonov 124 Rusłan. Ten olbrzymi transportowiec można czasem zaobserwować nad Lublinem, jednak dotychczas skutecznie mi się wymyka – nie bez żalu mówi Paweł.

Kurier Lubelski: Spotting, czyli podglądanie samolotów
 
Kurier Lubelski: Spotting, czyli podglądanie samolotów
fot. KurierLubelski


Aleksandra Dunajska

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy!

Twój komentarz

Najnowsze

  • « Poprzednia
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • Następna »

Kontakt

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w „Polityce Prywatności”.

Zamknij